17—27 kwietnia 2026

Warszawa

April 17—27, 2026

Warsaw

Stany czarno-białe: rasa w amerykańskim kinie 1915-1991


Narodziny narodu D.W. Griffitha z 1915 roku – film, którym otwieramy cykl Stany czarno-białe – kosztował sto dziesięć tysięcy dolarów. W tamtym czasie średni koszt produkcji kinowej zamykał się w dziesięciu tysiącach. Filmy trwały od piętnastu do kilkudziesięciu minut, dzieło Griffitha – ponad trzy godziny. Większość historii opowiadano z użyciem nie więcej niż stu ujęć; w Narodzinach… jest ich półtora tysiąca.

Pierwszą superprodukcję w dziejach chcieli oglądać Amerykanie wszystkich klas. Ekipy kinowe wraz z orkiestrą przyjeżdżały do wsi, ustawiały krzesła w największej stodole, wyprzedawały wszystkie seanse i ruszały dalej. Objazd filmu przez Stany zajął pięć lat. Sprzedano pięćdziesiąt milionów biletów.

– „Najgorsze w tym filmie jest to, że jest tak dobry” – napisał krytyk sto lat po premierze. Griffith pokazał Afroamerykanów jako dzikusów zagrażających Ameryce. Film zainspirował niejakiego Williama J. Simmonsa do reaktywowania Ku Klux Klanu.

W 1920 roku, aby odeprzeć kłamstwa Narodzin narodu, Oscar Micheaux, najbardziej płodny z nielicznych czarnych filmowców nakręcił Within Our Gates (U naszych bram). Film przedstawiał scenę linczu na domniemanym czarnym gwałcicielu, aby później, przez ciąg retrospekcji odkryć, że napastnikiem był biały.

Jednak mało kto interesował się filmami Micheaux. Przez większą część swojej historii Hollywood było białe. Studia zarządzane przez białych biznesmenów produkowały filmy o białych ludziach w białym świecie, napisane przez białych scenarzystów, w których grali biali aktorzy prowadzeni przez białych reżyserów. Na planach filmowych czarni bywali jedynie pracownikami fizycznymi, taszczącymi kable i kamery. Afroamerykanie mieli swoją muzykę, poezję, literaturę, mieli teatry i kabarety, prasę i kolorowe magazyny, mieli swoją modę, swoje kościoły, swoich liderów. Ale nie mieli swojego kina. Filmu nie da się zrobić, tak jak się pisze wiersz. Potrzebne są duże pieniądze. W getcie ich nie było.

Ścieżki dla Czarnych twórców kina przecierali Hattie McDaniel (Oscar dla najlepszej aktorki drugoplanowej w Przeminęło z wiatrem, 1939), pierwszy afroamerykański gwiazdor Sidney Poitier, czy reżyserzy skierowanego do czarnej widowni nurtu blaxploitation z lat 70. Wzlot Spike’a Lee w kolejnej dekadzie dał początek współczesnej afroamerykańskiej kinematografii. Prezentowane na Timeless Film Festival Warsaw klasyki: Narodziny narodu; W upalną noc; Shaft; Missisipi w ogniu; Rób, co należy i Chłopaki z sąsiedztwa dają wgląd w proces rasowej emancypacji w społeczeństwie i na ekranie. Chłopaki z sąsiedztwa, ostatni film sekcji, napisany i wyreżyserowany przez Afroamerykanina Johna Singletona, nakręcony dzięki uporowi afroamerykańskiej producentki Stephanie Allain, niemal bez udziału białych aktorów, przyniósł dochód dziesięciokrotnie przekraczający budżet. Jego ogromy sukces zarówno pośród czarnej i białej publiczności zaświadcza o ewolucji, jaka dokonała się – i nadal trwa – w Ameryce i w amerykańskim kinie.

Maciej Jarkowiec – kurator sekcji, autor książki „Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki”

Festiwal jest współfinansowany przez Miasto Stołeczne Warszawa, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Partnerami głównymi festiwalu są Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny, Gutek Film oraz Stowarzyszenie Nowe Horyzonty.

Współorganizatorami festiwalu są Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych oraz Mazowiecki Instytut Kultury.