
Buñuel w Meksyku. Część 1.
Luis Buñuel spędził w Meksyku 36 lat życia. Nakręcił tam 20 z 32 filmów, pod którymi się podpisał. W roku 1949 przyjął obywatelstwo meksykańskie, zrzekając się przy tym hiszpańskiego, a w 1983 w mieście Meksyk wydał swoje ostatnie tchnienie. Geniusz z Aragonii był jednym z wielkich artystów XX wieku.
W porównywalnym stopniu ukształtowały go Hiszpania, Francja, Meksyk oraz absolutne odrzucenie w Stanach Zjednoczonych. Podczas tegorocznego 3. Timeless Film Festival Warsaw rozpoczynamy retrospektywę wybranych meksykańskich filmów mistrza, którą będziemy kontynuować w kolejnych latach.
„Niepokoi Pana ten film? Głęboko obraża? Wspaniale! Tego chciałem!” Luis Buñuel
Buñuel przyjechał do Meksyku w 1946 roku po kilku latach spędzonych w Stanach Zjednoczonych, gdzie bez powodzenia próbował kontynuować karierę reżyserską. Pracował w departamencie filmowym Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, potem przy dubbingu filmów w Hollywood. Zupełnie nie dogadywał się z amerykańskimi producentami, którzy z podejrzliwością podchodzili do otaczającej go sławy reżysera awangardzisty. Dopiero w Meksyku dostał szansę na realizację filmów dla szerokiej widowni. Chociaż odnalazł się doskonale w kosmopolitycznej bohemie europejskich uchodźców, którzy zamieszkali w Mexico City po drugiej wojnie światowej, początki współpracy z prężnie działającymi meksykańskimi studiami nie były łatwe.
Pierwsza dekada pracy w Meksyku to dla Buñuela przede wszystkim trudny proces odnajdywania się w systemie produkcji komercyjnej. Reżyser nie miał w nim kontroli kreatywnej, a co za tym idzie – musiał walczyć na planie o przestrzeń wolności artystycznej. Drugim aksjomatem systemu była wierność gatunkom filmowym, co w przypadku Buñuela stało się bardzo owocnym wyzwaniem. Okazał się mistrzem w perwersyjnym interpretowaniu konwencji dzięki swojemu poczuciu humoru, technice wyolbrzymiania, budowania kontrowersyjnych postaci i szokującym zwrotom akcji. Kluczowe było też to, że pomimo zamieszkania w Meksyku Buñuel nigdy nie zintegrował się i nie przyjął tradycyjnych miejscowych wartości. Do końca pozostał kosmopolitą i indywidualistą zachowującym dystans, patrzącym na Meksyk niejako z zewnątrz, co cechuje jego wszystkie filmy z tego okresu. W kraju zarówno świętoszkowatym, jak i antyklerykalnym Buñuel, genialny prymus kolegium jezuitów z Saragossy, znalazł idealne warunki do wyrażania głębokich sprzeczności swojego charakteru ukształtowanego w rodzimej Aragonii. Nie wszystkie meksykańskie produkcje Buñuela można uznać za udane, lecz z czasem uwagę widzów i krytyków zaczęły przyciągać także te, które początkowo nie odniosły sukcesu. W niektórych znaleźć można zaledwie ślady jego osobowości i maestrii, ale większość z nich okazuje się interesująca dla koneserów twórczości mistrza, ponieważ są świadectwem jego nieustępliwych zmagań z konwencjami humanistycznymi i artystycznymi przy każdym projekcie filmowym.

Gran Casino, pierwszy film firmowany przez Buñuela od czasu Ziemi Hurdów (Las Hurdes, tierra sin pan) z 1932 roku, zaliczył w 1947 roku spektakularną klapę pomimo udziału pary wielkich gwiazd, Argentynki Libertad Lamarque i Meksykanina Jorge Negrete. Historia powstania Gran Casino to kronika zapowiedzianej katastrofy, o której donosiły jeszcze przed premierą magazyny filmowe. Buñuel na planie był niczym obcy, ubrany inaczej niż wszyscy, zagubiony, poirytowany samym sobą i olbrzymią ekipą, która nie rozumiała jego intencji. Tak samo jak dwie wielkie gwiazdy latynoskich komedii muzycznych, które szukały nowych wizerunków, a on, legenda awangardy, miał je stworzyć.
Buñuel musiał czekać trzy lata na kolejną szansę, bardzo długo w epoce, kiedy wzięci reżyserzy kręcili po kilka produkcji rocznie. Zahartowany wcześniejszymi niepowodzeniami i świadomy nieprzewidywalności kariery filmowca, planował kolejne autorskie projekty, aby być gotowym, kiedy tylko pojawi się możliwość ich realizacji. Śledził rozwój neorealizmu w Europie, którego, jako twórca Ziemi Hurdów, był jednym z pionierów. Przygotowywał się do stworzenia fabuły o porzuconych dzieciach w meksykańskiej stolicy. Aby otrzymać możliwość jej realizacji, zawarł pakt z producentem Óscarem Dancigersem. Wyreżyserował dla niego Wielkiego lekkoducha (El gran calavera), aby udowodnić, że sprawnie sobie radzi z kinem czysto komercyjnym. Jak przystało na geniusza, Buñuel nauczył się w międzyczasie pracować na planie w systemie studyjnym. Wybrał też starannie projekt, przy którym mógł spożytkować swój talent i fascynacje bez sprzeniewierzania się samemu sobie. Opowieść o utracjuszu i pijaku, który w absurdalny sposób traci, a następnie odzyskuje fortunę, pozwoliła mu przemycić swoje poczucie humoru oraz ukazać kontrasty życia bogatych i biednych. To wszystko z romantyczną miłością i sceną ślubu zerwanego przed ołtarzem w tle. Film odniósł spektakularny sukces w 1949 roku, za co producent zrewanżował się, pozostawiając Buñuelowi dużą swobodę w tworzeniu Zapomnianych (Los olvidados), dramatu, który zapisał się w historii kina i jest oglądany do dzisiaj. Mimo wszystko reżyser nie był w stanie zrealizować kilku surrealistycznych scen, które zaplanował, i realistyczny charakter filmu jest w dużym stopniu efektem kompromisu z producentem. Sukces komercyjny i artystyczny, w tym nagroda dla najlepszego reżysera MFF Cannes w 1951 roku, uczyniły z Buñuela najbardziej rozchwytywanego reżysera w Meksyku.

Po Zuzannie (Susana), której premiera odbyła się na początku 1951, w tym samym roku nakręcił jeszcze Córę oszustwa (La hija del engaño), Kobietę bez miłości (Una mujer sin amor) i Wniebowstąpienie (Subida al cielo). Zuzannę można uznać za dekonstrukcję komedii ranczerskiej, najpopularniejszego gatunku kina meksykańskiego. Buñuel rozprawia się tu bezpardonowo z dwoma świętościami swojego przybranego kraju, sielskim ranczem jako domem idealnym oraz klasyczną „świętą” rodziną. Pożądanie, jakie budzi wyzwolona bohaterka, obnaża stłumione emocje w tradycyjnej familii, w tym sadyzm matki rodu, co było szokiem dla ówczesnej widowni przyzwyczajonej do wyidealizowanego obrazu matki-Meksykanki. Podobny efekt miało Wniebowstąpienie, w którym matka jest antybohaterką, kapryśną i destrukcyjną, jak w scenie, kiedy przerywa noc poślubną syna, aby podyktować swój testament.
W roku 1952 powstają Brutal (El bruto) oraz Przygody Robinsona Cruzoe (The Adventures of Robinson Crusoe), pierwszy film reżysera po angielsku i w kolorze, którego premiera miała miejsce w 1954 roku. Buñuel prawie nie schodzi z planu także w 1953 roku, kiedy kręci takie obrazy jak On (Él), Otchłanie namiętności (Abismos de pasión) i Marzenia jeżdżą tramwajami (La ilusión viaja en tranvía). W dramacie On aktor Arturo de Córdova został obsadzony w kontrze do jego dotychczasowego wizerunku statecznego, ujmującego i pewnego siebie mężczyzny. W miarę rozwoju fabuły reżyser odkrywa coraz bardziej kompromitujące obsesje i czyny „idealnego kawalera” aż po jego kompletną kapitulację wobec życia. On był jednym z ulubionych filmów reżysera, a jego żona przyznała, że sceny zazdrości, jakie jej urządza, nie różnią się wiele od pokazanych na ekranie. W kolejnych dwóch latach powstaje „tylko” po jednym filmie, Rzeka i śmierć (El río y la muerte) w 1954 oraz Zbrodnicze życie Archibalda de la Cruz (Ensayo de un crimen) w 1955 roku. Ten ostatni to być może apogeum symbiozy Aragończyka z systemem studyjnym. Popularny film rozrywkowy, w którym trudno rozdzielić świat rzeczywisty bohatera od jego fantazji, jest zarówno śmieszny, jak i perwersyjny. Reżyser podkreślał, że nie był on efektem kompromisów z cenzurą czy z producentem, lecz jego oryginalnym dziełem. Chciał stworzyć absurdalnie wesołą opowieść, którą określił jako scherzo. W lekką fabułę Buñuel zdołał wpleść wiele swoich autorskich znaków rozpoznawczych, takich jak surrealizm, erotyka i obsesje.

Imponujący dorobek pierwszych dziesięciu lat pracy w Meksyku, a przede wszystkim świetne przyjęcie ostatniego filmu, Zbrodniczego życia Archibalda de la Cruz, otworzyły przed reżyserem drzwi kinematografii francuskiej. Wraca do Europy w 1955 roku, aby nakręcić Jutrzenkę (Cela s’appelle l’aurore) i po raz pierwszy po latach zobaczyć się z matką i rodziną…
Cdn.
Piotr Kobus

Festiwal jest współfinansowany przez Miasto Stołeczne Warszawa, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej.
Partnerami głównymi festiwalu są Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny, Gutek Film oraz Stowarzyszenie Nowe Horyzonty.
Współorganizatorami festiwalu są Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych oraz Mazowiecki Instytut Kultury.

